Myślę, że posiadanie zmywarki (u nas "Marysia") ustrzegło mnie przed ciężką chorobą psychiczną. Od kiedy jest z nami Marysia ucichły słowa mojej żony:
"Kochanie pozmywasz? Bo własnie pomalowałam paznokcie”
"Naprawdę uważasz, że ta szklanka jest domyta???!!!”
„Nie wiem jakim cudem te naczynia wyschną w takim ułożeniu...”
itd, itd...
Marysiu- dziękuję!
